W powiecie koneckim wprowadzą udogodnienia dla seniorów
14 czerwca 2017
Powiatowe Święto Ludowe w Sandomierzu
19 czerwca 2017

Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni – Adam Jarubas komentuje

Poseł Dominik Tarczyński (PiS), wzór cnót wszelakich, wielbiciel jacuzzi i futer z jenota, okazuje się być także najlepiej poinformowanym prokuratorem i agentem CBA w jednej osobie. Oraz – jakżeby inaczej – najgorliwszym obrońcą ludu pracującego świętokrzyskich miast i wsi. Z szerokiej gamy zawodów prawniczych nie uzurpuje sobie na razie tylko prawa do bycia sędzią, co jest skądinąd zrozumiałe, bo przecież klanu sędziowskiego PiS aktualnie nie lubi. W swoim czasie poseł Dominik zechce być pewnie również sędzią, ale to dopiero wtedy, gdy już pierwszy sprawiedliwy minister Ziobro wraży ów klan na właściwą modłę zreformuje. Na razie więc poseł Tarczyński, komentując w „Echu Dnia” poniedziałkowe zatrzymania CBA, skromnie przyznaje, że wszak „każdy ma prawo do obrony przed sądem”, więc on tylko „z niecierpliwością oczekuje werdyktu”.

 

Czego więc nasz nieustraszony obrońca ludu, współczesny świętokrzyski D’Artagnan, a może nawet Don Kichot (bo przecież nie cofnie się przed żadnym pojedynkiem, nawet ze zgrzybiałym Lechem Wałęsą, którego onegdaj wyzywał „na solo”) oczekuje w tej sytuacji od władz PSL? Otóż „oczekuję od władz PSL natychmiastowego potępienia i słowa „przepraszam”, skierowanego do wszystkich mieszkańców województwa, którzy zostali okradzeni przez ich partyjnych kolegów w tym procederze.” Krótko mówiąc – poseł Dominik nie osądza, poseł Dominik oczekuje cierpliwie na werdykt, ale zanim ten werdykt zostanie wydany, już czeka na przepraszam za to, że ktoś kogoś okradł. Logika wywodu Pana posła jest na tyle wysokich lotów, że aż to sobie powoli powtórzę: on nie osądza, od tego jest sąd. On tylko mówi, że ten i tamten jest złodziejem, no a wszyscy, którzy z nim mieli do czynienia, powinni za to przeprosić. Hmmm… Ciekawe. Za tak mistrzowsko przeprowadzony tok rozumowania każdy student pierwszego roku prawa, próbujący uzyskać zaliczenie z logiki, wyleciałby za drzwi, z zaleceniem, by długo nie wracał. A najlepiej wcale. Ale – jak widać – posłem można być i bez opanowania elementarnych zasad poprawnego myślenia. A może nawet dzięki temu… Takie czasy.

Publiczne rzucanie oskarżeń, nawet w przypadku posła, powinno mieć jednak jakieś granice. Wszak – jak to lubi Pan podkreślać – prawo w Polsce jest równe dla wszystkich. A Pan przecież zdaje się nie ma żadnych dowodów przestępczego procederu, bo przecież w tejże samej rozmowie z dziennikarzem ED raczył pan stwierdzić „gdybym wiedział, zawiadomiłbym ograny ścigania, bo tak przewiduje prawo…”. Brawo! To oczywiście postawa godna podziwu, ale –wracając do nielubianego przez Pana przedmiotu – skoro Pan nie wie, to na jakiej podstawie kłapie Pan na prawo i lewo, że Pan wie? No bo jak już mówię na kogoś publicznie „złodziej”, to chyba na milion procent wiem. W przeciwnym razie byłbym… tak, tak, zgadł Pan – oszczercą. Na co – jak już trzymamy się kwestii prawniczych – też jest tzw. paragraf.

Świętokrzyski D’Artagnan ma też oczywiście swojego wiernego towarzysza – Portos to czy Aramis? Poseł Krzysztof Lipiec, szef świętokrzyskich struktur PiS – dla odmiany komentuje sprawę na facebooku: „Przez osiem lat różni fajni chłopcy z PSL wmawiali nam jak to rozwijają nasz kraj i region” . Pan, panie Pośle dla odmiany wmawiał ostatnio Polakom, że kraj, województwo są w ruinie. Niektórzy dali się nawet nabrać. Tak samo, jak i na hasło, że PiS to jedyny obrońca polskiej wsi. Tak… PiS broni polskiej wsi jak niepodległości (czytaj : swoich miejsc na Wiejskiej) – zawsze raz na cztery lata, tuż przed kolejnymi wyborami…

Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni – to ludowe powiedzenie przychodzi mi do głowy, gdy słucham jednego czy drugiego z naszych „rodzimych muszkieterów”, których jedynym „celem” jest obrona świętokrzyskiego ludu.

A tak na marginesie. Daleki jestem od chęci bagatelizowania poniedziałkowej akcji CBA – bo ani to służby, ani sprawa do lekkiego traktowania. Mocno jednak podkreślam, że w sprawie firmy Nemex nikt na mnie nie próbował wywierać wpływu, nie miałem żadnych nacisków. A każdego potencjalnego inwestora będę przyjmował w regionie z otwartością i gotowością do współpracy, bo taka jest rola marszałka.

Mówiłem w komentarzu do akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego, że chciałbym wierzyć, iż sprawa zostanie jak najszybciej wyjaśniona i że nie ma ona politycznego podtekstu. Wrzawa jaką podnieśli obaj panowie z PiS, opowiadane przez nich dyrdymały i stawiane absurdalne tezy, mocno tę wiarę nadwerężają. I nasuwają podejrzenie, a właściwie to nawet pewność, że „show must go on”. Wszak idą wybory…

 

Adam Jarubas